Archive

Archive for the ‘wypoczynek’ Category

ZOO Ueckermünde

August 19th, 2010 No comments

Wybraliśmy się w końcu z Martynką do ZOO w Ueckermünde. Godzinka spokojnej jazdy samochodem po równych, niemieckich drogach i byliśmy na miejscu. Nie wiem jak tambylcy to robią, ale ich wioski wyglądają super. Wszystko ładnie sprzątnięte, odmalowane, odrestaurowane, aż chce się tam wracać. Po drodze zaliczyliśmy małe urwanie chmury, ale na miejscu na szczęście było już słonecznie. Kilka kilometrów przed punktem docelowym młoda zasnęła, więc musieliśmy chwile poczekać w samochodzie aż skończy swoją drzemkę. Na szczęście nie spała długo – przestało bujać samochodem to i drzemka była krótka.

Już na samym początku Martynie spodobały się kaczki i flamingi i nie chciała iść dalej. Dopiero kilkuminutowe namowy i potwierdzenie, że dalej czeka na nas lew – gwóźdź programu, pozwoliło nam ruszyć się z miejsca. Młoda z zachwytem patrzyła na kolejne gatunki zwierząt, które wcześniej widziała tylko na obrazkach lub zdjęciach – a teraz ma je wszystkie na wyciągnięcie ręki. Dużym plusem obiektu jest możliwość karmienia zwierząt karmą, którą można kupić za symboliczne 1€. Odpowiednie automaty rozstawione są co kilkanaście kroków, co umożliwia częste uzupełnianie szybko znikającego pokarmu. Całej naszej trójce strasznie spodobało się jak zwierzątka jadły nam z rąk. ;)

Po całym dniu spędzonym w ZOO stwierdzam, że Martynie najbardziej podobał się plac zabaw z ogromną zjeżdżalnią i możliwość karmienia zwierząt. Zwłaszcza kozy, które były na tyle bezczelne, że same pchały się po żarcie i przepychały jedna przez drugą, podobały jej się najbardziej.

Koniecznie musimy powtórzyć wycieczkę do ZOO w przyszłym roku.

Urlop

August 12th, 2010 No comments

Analizując rozkład temperatur w poprzednich latach, tegoroczny urlop zaplanowaliśmy na sierpień. Okazało się jednak, że analizy poprzednich lat i aktualne prognozy to dwie zupełnie inne bajki. Zamiast upałów, które nękały nas w lipcu cieszyliśmy się z każdego dnia, w którym nie padało. Ot taka złośliwość losu. Na szczęście znalazło się też kilka słonecznych i ciepłych dni, które wykorzystaliśmy na odpoczynek. Tradycyjnie już wybraliśmy się w okolice Niechorza, do oddalonej o kilka kilometrów od morza stadniny koni – Rancho Zenobia. Z małym dzieckiem człowiek się nie wyśpi, bo pobudka o 6:15, ale i tak miło wspominamy te kilka wolnych dni spędzonych razem.

Martynie tak się spodobało nad morzem, że kiedy tylko miała okazję to pchała się do wody.


Sesja w chabrach

July 10th, 2010 No comments

Podczas weekendowego wyjazdu na wieś wybraliśmy się na krótki spacerek. Dzięki wskazówkom gospodyni udało nam się zlokalizować pole udekorowane chabrami. Poniżej kilka fotek z wycieczki.

Mecz piłki wodnej

June 12th, 2010 No comments

Tegoroczny wyjazd firmowy obfitował w wiele atrakcji. Jedną z nich był mecz piłki wodnej w strugach deszczu. Przyznaję, że zabawa była przednia i chętnie stanę do rewanżu. ;)

Poniżej krótki materiał poglądowy. Za dobrą kasę możemy udzielić kilku lekcji lub wspomóc naszą kadrę podczas zbliżającej się olimpiady – London 2012.


Międzywodzie

June 5th, 2010 No comments

Sobota zapowiadała się ładnie więc skoro świt ruszyliśmy nad morze. Nie ma to jak poleniuchować na plaży, popluskać w słonej wodzie no i przede wszystkim zjeść nadmorską rybkę. PYCHA!!!!

U dziadków

March 7th, 2010 No comments

Śniegi stopniały, drogi zrobiły się czarne i w końcu udało nam się odwiedzić dziadków, którzy strasznie stęsknili się za wnusią.



Spacerek nad jeziorem Miedwie

September 12th, 2009 No comments

Zdecydowaliśmy się dziś skorzystać z ostatnich słonecznych dni lata i całą rodzinką wybraliśmy się na spacerek nad jezioro Miedwie. Pogoda dopisała więc do domu wróciliśmy późnym popołudniem. Widać, że sezon urlopowy już się skończył bo praktycznie wszystkie budki i atrakcje dla plażowiczów były już pozamykane. To akurat dla nas było dużym udogodnieniem, bo nie musieliśmy przeciskać się między tłumem spacerowiczów.

Poniżej kilka fotek z naszej wyprawy.

Urlop, urlop i po urlopie!

August 30th, 2009 No comments

Wszystko co dobre szybko się kończy, a urlop kończy się chyba najszybciej. Dwa tygodnie wolnego minęło błyskawicznie i czas wracać do codziennych obowiązków. Sięgam pamięcią wstecz i nie mogę sobie przypomnieć co dokładnie wydarzyło się przez ten czas. Do głowy przychodzą mi dwie rzeczy. Pierwsza z nich to cały dzień spędzony w wodzie po szyje na podnoszeniu o 20cm kładki na działce w Lubikowie. Na szczęście było ciepło i nie marzliśmy w wodzie, a zimne piwko i kiełbaska z grilla dodawała nam sił. Druga rzecz to weselisko Aliny i Arka. Piątek to ostatnie zakupy i strojenie sali, w sobotę jedna wielka bieganina i cała impreza. Przyznam się, że drugi raz w życiu udało mi się ‘zamknąć’ taka imprezę – pierwszą na własnym weselu i teraz razem z teściem i z Iwoną zjechaliśmy do domu ostatni. Fajna orkiestra, super żarcie i imprezowe towarzystwo sprawiły, że bawiliśmy się do białego rana – przyznaję, że mam dziury w pamięci i kilku rzeczy nie kojarzę, między innymi takich jak tort weselny. Dopiero na niedzielnych poprawinach zorientowałem się, że był, ale co robiłem jak go wwozili na salę to nie mam zielonego pojęcia.

Co robiliśmy w pozostałe dni nie mogę sobie przypomnieć, najważniejsze, że udało się trochę odpocząć i nabrać nowych sił. Nie pozostaje mi teraz nic innego jak czekać na kolejny urlop.

Wyjazd nad Morze – Dziwnów

August 7th, 2009 No comments

Wyjazd nad morze planowaliśmy już wcześniej i w ten piątek udało się go zrealizować. Z samego rana zapakowaliśmy foczkę i ruszyliśmy do Dziwnowa, gdzie przez wakacje dorabia wujek Przemek i ciocia Asia. Na miejscu byliśmy już po godzinie – w sumie nie spodziewałem się, że uda nam się dojechać tak szybko. Mając cały czas w pamięci nasze ostatnie przygody liczyłem na dłuższą jazdę i oczekiwanie w korkach. Na szczęście o tej porze ruch był znikomy i kolejne kilometry zostawały za nami. Na miejscu, jak to w sezonie ciężko było znaleźć wolne miejsce, do parkowania, ale po kilku minutach ‘kołowania’ udało nam się trafić miejscówkę niedaleko zejścia na plażę.  Mała wciągnęła jeszcze tylko trochę mleka przed pierwszym w jej życiu spotkaniem z tak wielką wanną i po chwili byliśmy już na plaży.

Read more…