Na dobranoc
Dlaczego mam spokojnie pójść spać skoro można się jeszcze pobawić. A niech się tata troszkę pomęczy i mnie złapie.
Dlaczego mam spokojnie pójść spać skoro można się jeszcze pobawić. A niech się tata troszkę pomęczy i mnie złapie.
Martyna strasznie przepada za wszelkiego rodzaju słodyczami. Zdarza się tak, że na obiad już nie ma miejsca, ale coś słodkiego uda jej się jeszcze wcisnąć. Zobaczcie sami jak chętnie nasza pociecha objada się słodyczami.
Zima w Szczecinie nie odpuszcza i od dłuższego czasu wszędzie leży sporo śniegu, a za oknem utrzymuje się mróz. Rodzinka z Mazur śmieje się, że -8 to jeszcze nie zima, ale my nie jesteśmy tutaj przyzwyczajeni do takich temperatur. Ubrani jak Eskimosi wybraliśmy się z małą na sanki. Zabawa była przednia i pewnie jak zrobi się troszkę cieplej, bo aktualnie za oknem jest -13 stopni wybierzemy się ponownie. Poniżej krótki filmik z naszego rodzinnego spacerku.
W poprzednim filmiku widzieliście jak wcinam podwieczorek, a teraz samodzielnie wcinam już kanapki.
Jeszcze dużo muszę potrenować, ale chyba czas najwyższy zacząć uczyć się jeść samodzielnie.
Wspominany wcześniej glut od dłuższego czas nie był już obiektem zainteresowania Martynki i kurzył się w kącie. Na topie były książeczki i kaczki na sznureczku. Zabawka jednak powróciła wczoraj do łask i znalazła zupełnie nowe zastosowanie.
To już roczek minął od narodzin naszej pociechy. Z tej okazji zorganizowaliśmy małe przyjęcie urodzinowe, na którym pojawili się również dziadkowie. Martynka chyba czuła, że to szczególny dzień, bo zachowywała się inaczej niż w normalne dni, starając się skupić całą uwagę na sobie. Było super – ogromny tort urodzinowy, dużo prezentów, zabaw i śmiechów.
Był również zwyczaj związany z wybieraniem przedmiotów, które miały określić przyszłość naszego dziecka. Z wystawionych rzeczy – kieliszek, książeczka do nabożeństwa, kasa, kalkulator i myszka komputerowa, Martynka wybrała KIELISZEK. No i masz babo placek.
Ciekawe tylko co wcześniej wybrali rodzice na swoich urodzinkach?
Poniżej kilka zdjęć z tej uroczystości. Zapraszamy do oglądania.
W ostatni weekend listopada 2009 pogoda za oknem nie rozpieszczała nas więc większą część dnia spędziliśmy w domu. Dzięki temu udało nam się zrobić kilka fajnych fotek – Martynka od kilku dni jest strasznie ruchliwa i ciekawska więc dużo się dzieje. Każdego dnia odkrywamy coś nowego co daje nam kolejne powody do radości. Zapraszamy wszystkich do galerii.
Od wczoraj mamy własną huśtawkę i teraz niezależnie od pogody za oknem Martynka może fruwać pod sufitem kiedy tylko zechce.
PS.
Ogromne podziękowania dla Natalii i Ariela za wypożyczenie sprzętu budowlanego.